kazanie2

I niedziela Adwentu

3 Grudnia 2023 roku

Najlepszą formą przygotowania do przyjścia naszego Zbawiciela jest słuchanie słowa Bożego. Jednak to słuchanie trzeba rozumieć w znaczeniu biblijnym. W Piśmie Świętym „słuchać” znaczy „być posłusznym”. To jest coś więcej niż nadstawianie ucha – jest to raczej wejście w głęboką relację z kimś drugim, kto do mnie mówi. To postawa posłuszeństwa.

Takiego posłuszeństwa zabrakło narodowi wybranemu. Opisuje to autor natchniony w dzisiejszym pierwszym czytaniu. Słuchając słów Księgi Izajasza, dostrzegamy mocną tęsknotę za Bogiem. Prorok przypomina nam, że naród wybrany nie był posłuszny, zboczył z drogi Pana i zamknął swoje serce na bojaźń przed Nim. Przez to Izrael, choć wrócił z wygnania, był daleki od szczęścia. Jego winy i grzechy sprawiły, że czuł się opuszczony przez Pana.

Podobnie się dzieje, gdy zbaczamy z Bożych dróg. Stajemy się wtedy duchowo puści i żyjemy w lęku. Dla Izraela jedyną nadzieją były wspomnienia o tym, co Bóg dla nich kiedyś uczynił i co może uczynić. Przez to w tych trudnych dziejach swojego narodu Izrael potrafił słowami proroka mówić: Ty, Panie, jesteś naszym ojcem, Odkupiciel nasz – to Twoje imię odwieczne (por. Iz 63, 16). Izrael pragnął, aby Bóg rozdarł niebiosa i powrócił do nich. Czekał z nadzieją i przygotowywał się na przybycie Boga, który może odmienić ich los. Dzisiaj także i my wszyscy jesteśmy wezwani, by uczestniczyć w tym przygotowaniu. Powinniśmy czekać z nadzieją by Bóg rozdarł niebiosa i przyszedł do nas.

Aby to było możliwe potrzebujemy nadziei. O tej nadziei mówi św. Paweł w drugim czytaniu. W Liście do Koryntian daje doskonały wyraz chrześcijańskiej nadziei na powtórne przyjście Pana. Zachęca nas, byśmy byli wierni w oczekiwaniu na przyjście Chrystusa. Chociaż św. Paweł odnosił się do Paruzji, czyli powtórnego przyjścia Jezusa Chrystusa na końcu czasów, to słowa tego listu wprowadzają nas w tajemnice Adwentu. Apostoł Paweł przypomina nam, że otrzymaliśmy dary od Boga. To właśnie te dary będą nas umacniać w radosnej nadziei na Chrystusa. Nasze życie to długie czuwanie – czekanie na objawienie się Pana w całej swojej chwale. Tak więc czekamy z radosną nadzieją, ponieważ Jego Duch jest z nami.

Przy tym oczekiwaniu mamy być czujni. Przypomina nam o tym Ewangelia, w której Jezus mówi wyraźnie: Uważajcie, czuwajcie, bo nie wiecie, kiedy czas ten nadejdzie (Mk 13, 33). Nasz Zbawiciel posługuje się tu obrazem gospodarza, który udaje się w podróż. Gospodarz ten daje instrukcje wszystkim swoim sługom, a szczególnie odźwiernemu, który ma pilnować drzwi. Wszyscy inni mogą spać, ale ten sługa nie może spać w nocy i musi być czujny, aby wypatrywać przyjścia pana. Podobnie jest z nami. My, wierzący, mamy jak ten odźwierny być zawsze gotowi na przyjście naszego Pana, czyli Jezusa Chrystusa. Reszta świata może „zasnąć”, ale my mamy czuwać.

Św. Bernard z Clairvaux w jednym ze swoich kazań pisał: „Wiemy, że Pan przychodzi na ziemię trzykrotnie. Pierwsze przyjście było w ciele i słabości, środkowe w duchu i sile, a ostateczne przyjście odbędzie się w chwale i majestacie”. Komentując te słowa, można powiedzieć, że są trzy przyjścia adwentowe. Pierwsze miało miejsce przy narodzeniu w Betlejem, drugie to duchowe przyjście w każdym wierzącym, a trzecie, ostatnie, będzie miało miejsce na końcu świata. Na trzecie i ostatnie przyjście przygotowuje nam Kościół przez całe nasze życie. Trzecie przyjście spotka nas bez względu na to, czy będziemy tego chcieli, czy nie. Ono nas nie ominie, przed nim nigdzie się nie ukryjemy.
To, co nas przygotowuje w naszym życiu na spotkanie z Bogiem, to nasza wiara i dobre uczynki. Stanowią one o naszej gotowości na spotkanie z Panem. Kto żyje blisko Boga, nieustannie czuwa.

Pewnego razu w mieszkaniu św. Karola Boromeusza zebrała się grupa księży. Toczyła się ożywiona dyskusja.

Nagle jeden z uczestników powiedział: – A cóż byście zrobili, gdybyśmy za godzinę mieli stanąć na Sądzie Bożym?

W pokoju zaległo milczenie. Goście spoglądali po sobie zakłopotani. Każdy ociągał się z wypowiedzeniem swego zdania, ustępując pierwszeństwa gospodarzowi. Gospodarz jednak ani myślał odpowiadać na pytanie. Cisza trwała aż nadto długo. Przerwał ją siwowłosy dostojnik Kościoła w czarnej sutannie:

– Ja poszedłbym do kościoła i z modlitwą na ustach oczekiwałbym na spotkanie ze „śmiercią”.

– Ja zaś – odparł inny – testamentem przekazałbym swój dobytek na rzecz biednych. Ich modlitwy zapewniłyby mi uwolnienie od win doczesnych i szczęśliwą wieczność.

– Przede wszystkim poszedłbym do spowiedzi – powiedział trzeci. – Wszedłbym na ambonę i pożegnałbym się ze swymi wiernymi, przypominając im o dobrym, uczciwym życiu.

Wszyscy wypowiedzieli swoje zdanie. Sam gospodarz, kardynał Karol Boromeusz, milczał. Wówczas jeden z kanoników zagadnął go: – A cóż by uczynił Ksiądz Kardynał?

– Skończyłbym rozpoczętą rozmowę – odparł Karol Boromeusz. W pokoju zaległa cisza. Nikt z obecnych nie sądził, że taką czynnością wypada zajmować się w najważniejszej chwili życia.

Jeden z księży powiedział: – Eminencjo, przecież od tej jednej chwili zależy cała nasza wieczność.

– Księże, czy ksiądz wie, w jakich okolicznościach nastąpi ta chwila? – spytał gospodarz.

– Nie wiem – odparł rozmówca.

– Zgodzi się zatem ksiądz również z tym, że życie nasze to szereg niespodzianek. To łódka na głębinach morskich. Gwałtowny podmuch wiatru, a łódka wywraca się i ginie bez ratunku. Powinniśmy zawsze tak żyć i tak działać, jakbyśmy chcieli to robić w ostatniej chwili naszego życia. Inaczej mówiąc – powinniśmy starać się żyć zawsze w łasce Bożej, w przyjaźni z Chrystusem.

To, co nas przygotowuje w naszym życiu na spotkanie z Bogiem, to nasza wiara i dobre uczynki. Stanowią one o naszej gotowości na spotkanie z Panem. Dzięki temu zawsze jesteśmy gotowi na spotkanie z Bogiem. Żyjąc w łasce uświęcającej, zawsze jesteśmy gotowi na spotkanie z Bogiem. Dzisiejsza Ewangelia przypomina nam, że Adwent to coś więcej niż przygotowanie się do uroczystości narodzenia Chrystusa w Kościele. Adwent to także przygotowanie się na powrót Chrystusa w chwale na końcu czasów. Podobnie jak pierwsi chrześcijanie, my również musimy być czujni. Nasza wierność Bogu, zarówno w czasach dobrych, jak i trudnych, ukazuje nam gotowość na przyjście Syna Człowieczego. Dlatego bądźmy gotowi i czuwajmy!